Z zamkniętej, monumentalnej bryły wyłania się tylko głowa konia – pochylona, jakby nasłuchująca. Reszta ciała pozostaje ukryta: forma nie opisuje zwierzęcia, lecz je przechowuje. Jak w micie o koniu trojańskim, istotą rzeźby jest to, czego nie widać – zamknięte wnętrze, o którym wiemy tylko tyle, że jest.
Rzeźba została zbudowana ręcznie z gliny szamotowej o głębokim, ciemnobrązowym tonie. Gruboziarnista, chropowata powierzchnia zachowuje ślady narzędzi i dłoni, proces pozostaje zapisany w materii, nadając masywnej formie chropowatą, wibrującą fakturę.
Wzdłuż grzbietu biegnie wąski pas miedzi, powtórzony drobnym akcentem z przodu – jak szczelina światła w zamkniętej formie: jedyna sugestia, że wnętrze istnieje i że można by je otworzyć.
„Cavallo di Troia” buduje połączenie między monumentalnym spokojem masy a kruchością tego, co ukryte – między tym, co pokazujemy, a tym, co nosimy w środku.
Rzeźba powstała podczas pleneru rzeźbiarskiego w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku i była prezentowana na wystawie poplenerowej „Pamięć materii” w CRP (wrzesień 2026).
Od 2. października – można ją oglądać na wystawie „Transgresja” w Warszawie, siedziba warszawskiego oddziału ZPAP, ul. Mazowiecka 12